>Jazdy doszkalające – sprawdź czy instruktor poświęca Ci wystarczająco dużo uwagi

>Na co powinien zwracać uwagę instruktor kiedy robisz u niego Jazdy doszkalające? Odpowiedzmy sobie na pytanie, co ty musisz potrafić, żeby być gotowym na egzamin?

Musisz to widzieć, żeby być w stanie ocenić, czy instruktor naciąga cię, czy wszystko jest w porządku, czy faktycznie te dodatki są ci potrzebne. Takie proste rzeczy, które świadczą o tym, czy ty już jesteś gotowy – zerkanie w lusterka. Jedziesz, patrzysz w lusterko środkowe. Przed hamowaniem, w czasie jazdy co jakiś czas po prostu oprócz tego, co jest z przodu i po bokach, zerknij sobie w lusterko. Przed hamowaniem, przed zmianą pasa ruchu, przed wykonaniem jakiegoś zakrętu. Przed zmianą pasa ruchu sprawdź też „Martwe pole”. To jest szczegół, ale on jest niezbędny. Nie da się zmienić pasa, jeżeli nie sprawdzimy, czy w martwym polu nie ma jakiegoś samochodu, roweru, czegokolwiek, skutera.

Jak sprawdzić czy instruktor dobrze się Tobą zajmuje na Jazdach doszkalających

Patrzenie na biegi absolutnie nie jest dopuszczalne. Kątem oka zawsze instruktor będzie to widział, czy ty patrzysz na biegi, czy nie. Więc jeżeli patrzysz, to on powinien ci zwrócić na to uwagę. Jeżeli nie zwraca uwagi, to albo jest już to bardzo zakorzenione w tobie, zły nawyk i nie ma sensu go tak jakby wykorzeniać.
Jeżeli po czterdziestu godzinach ty się cały czas patrzysz na te biegi, bo nikt ci wcześniej nie zwrócił uwagę, a to, jakby już się mleko rozlało. Nie da się nic z tym zrobić, lepiej odpuścić temat. Ale instruktor powinien ci zwrócić na to uwagę. Jeżeli da się to wyeliminować, to zróbcie to. Jeżeli nie da, to faktycznie, temat odpuścimy.

>Czy prawidłowo potrafisz zredukować bieg na Jazdach doszkalających?

>No, bez tego egzamin się nie odbędzie, bo trzeba będzie skręcić. Prawidłowa redukcja, czyli najpierw noga z gazu i przyhamowujesz tylko hamulcem, później dochodzi sprzęgło, dajesz bieg drugi i potem dodajesz gaz i puszczasz powoli sprzęgło tak, żeby auto nie szarpało.

Jeżeli potrafisz zredukować w taki sposób, że jedziesz, zwolnisz, i później jedziesz już na drugim biegu bez szarpnięcia, to redukcja jest prawidłowa. Jeżeli szarpie za każdym razem, no to powiem ci tak, egzaminator wścieknie się na sto procent, jak za czwartym razem znowu rzucisz nim przed jakimś skrętem. Wtedy masz wielkiego minusa, i egzaminator nie szuka w tobie jak zrobić, żebyś ty zdał, tylko szuka, co tak naprawdę przeważa, żebyś ty nie zdał egzaminu. Czyli prawidłowa redukcja to jest podstawa sukcesu.
Zobacz film o jazdach doszkalających: Jazdy doszkalające

>Czy jeździć na jazdach doszkalających z różnymi instruktorami?

>

Z kim jeździć na doszkalaniu? W ogóle w czasie kursu z różnymi instruktorami, są dwie szkoły. Jedni mówią tak, bo egzaminator jest i tak obcą osobą, więc przyzwyczaisz się do innych osób. Ja mówię, że nie, bo ci pomieszają w głowie i to jest prawdziwe, to się zawsze sprawdza.

Lepiej jest po trzydziestu godzinach iść na egzamin, nawet jeżeli potrzebujesz doszkalania, niż doszkalać się przez dziesięć godzin i każde dwie godziny robić z innym instruktorem. Nawet, jeżeli jeden instruktor powie ci rozwiązanie, które nie jest najlepsze, to jest…, ale powie ci je konkretnie, to jest bardziej cenne, niż pięciu instruktorów powie ci swoje złote super metody najlepsze na świecie, a każdy powie coś innego. Pomiesza ci się, i w ogóle później nie wiesz, co robić.

Zobacz moją opinię o jazdach doszkalających tutaj

>Czy brać Jazdy doszkalające w dniu egzaminu na prawo Jazdy?

>


Dwie godziny w dniu egzaminu, to jest obowiązkowo. Zawsze kup dwie godziny w dniu egzaminu, ale nie po to, żeby nauczyć się nowych rzeczy, tylko po to, żeby się uspokoić i rozgrzać.

Żaden biegacz na setkę z marszu nie pobiegnie, ty musisz troszkę pojeździć, bo inaczej wejdziesz na egzaminie do auta na dzień dobry i na dzień dobry coś zepsujesz.  Zawsze tak jest, że jak kursant przychodzi, przez pierwsze dziesięć minut zrobi pełno błędów, przez kolejne dziesięć minut już trochę się skupi i uspokoi a później jeździ perfekcyjnie. Ale co z tego, jeżeli pójdziesz na egzamin, zrobisz pierwszy błąd po dwudziestu sekundach i egzamin się skończy. Musisz się rozgrzać, czyli musisz koniecznie wziąć jazdy dodatkowe w dniu egzaminu. Czyli nie umawiaj się na ósmą na egzamin, umów się na dziesiątą, o. A na jazdy doszkalające na ósmą i o dziewiątej pięćdziesiąt skończysz sobie jazdę pod WORDem.

>Zawracanie z użyciem biegu wstecznego na egzaminie na prawo jazdy (prawidłowe zawracanie na 3)

>

W czasie egzaminu egzaminator może wydać polecenie zawrócić na szerokości danej drogi. Zawracanie ma być z użyciem biegu wstecznego. Jak to robisz?

Na drodze podjeżdżasz sobie do krawężnika. Droga jest zazwyczaj zbyt wąska, żeby można było zawracać w lewo z osi drogi, dlatego stajesz przy krawężniku. Jeżeli za tobą jest jakiś samochód – przepuść go, będzie ci się lepiej parkować, kiedy jest pusto.

Jeżeli masz kierunkowskaz w lewo włączony, no to wyłącz ten kierunkowskaz, żeby ten samochód z tyłu mógł cię ominąć. Możesz też włączyć kierunkowskaz prawy i zasygnalizować w ten sposób, że zjeżdżasz do krawężnika. Kiedy już jest pusto z naprzeciwka, z tyłu, dajesz kierunkowskaz w lewo, kręcisz kołami na maksa w lewo, najlepiej w miejscu, po to, by nie tracić miejsca na zawracanie i podjeżdżasz do samego krawężnika.
Musisz podjeżdżać bardzo powoli po to, aby nie uderzyć w krawężnik i nie najechać na niego. Bo wtedy byłoby…, no, egzaminator mógłby już mieć problem i chcieć przerwać egzamin.
Teraz kierownica na maksa w prawo, kierunkowskaz w prawo i powoli jedziesz do tyłu. Bardzo ważne jest, żeby jechać powoli i dokładnie oglądać się przez tylną szybę. Na to zwraca egzaminator uwagę, czy ty patrzysz, co się dzieje za tobą. Wyobraź sobie, że tutaj z tyłu ktoś chodzi, a ty musisz go wypatrzyć, żeby go po prostu nie rozjechać.
To jest bardzo ważne, bo spowodowanie zagrożenia poprzez niepatrzenie się też może zakończyć egzamin.
I teraz znowu, kierunkowskaz w lewo, na maksa kierownica w lewo i podjeżdżasz powoli. Tutaj jest niebezpieczny moment, właśnie z tym narożnikiem. Musisz jechać tak wolno, że jeżeli koła dotkną krawężnika, to żeby na niego nie wjechać. Wtedy robisz tak jakby jeszcze jedną korektę. Jeszcze cofasz i wykręcasz dokładnie. Jeżeli auto się zmieści, to oczywiście nie ma problemu.

>Co wolno a czego nie wolno robić podczas parkowania równoległego na egzaminie na prawo jazdy?

>Kilka słów na temat, jak wygląda prawidłowo zaparkowany samochód, co wolno, czego nie wolno robić podczas parkowania na egzaminie na prawo jazdy, czy też podczas nauki. Czy wolno kręcić kierownicą, kiedy stoimy w miejscu?

Bardzo częste pytanie, dużo ludzi mówi, że nie można. Można kręcić kierownicą, kiedy stoimy w miejscu, z tym, że nie jest to, powiedzmy, profesjonalne. Jak ktoś ma, nie ma doświadczenia, no to lepiej na egzaminie na prawko kręcić w miejscu, żeby zrobić lepiej manewr. Ponieważ często jest tak, że ktoś chce na siłę przedobrzyć i po prostu, w ciągu jakby parkować, no to zepsuje egzamin. Nie jesteśmy jeszcze doświadczeni, to jest trzydzieści godzin naszej jazdy, odpuśćmy sobie ten element, zróbmy dobrze parkowanie. Egzaminator nie ma podstaw, żeby się, w cudzysłowiu, „czepiać” kręcenia kierownicy w miejscu. Najważniejsze jest, żeby prawidłowo zaparkować samochód. Tak, że dajmy sobie odrobinę swobody, tak jakby.


Po zaparkowaniu koła należy koniecznie ustawić prosto. Z jakiego powodu? Przepis żaden nie reguluje, że należy to zrobić, jednak proszę sobie wyobrazić taką sytuacje, kiedy przychodzisz do samochodu, wsiadasz, zapalasz silnik i chcesz jechać, to w domyśle, podświadomie my czujemy, że mamy, ustawione koła prosto. Żeby nie było takiej sytuacji, to szczególnie przy parkowaniu prostopadłym pomiędzy autami, że gdy mamy koła ustawione do skrętu, naciskamy na gaz, chcemy ruszać, a nagle nam auto wykręca. Po prostu przyzwyczajmy się do tego, że zawsze koła stoją proste, i w ten sposób kiedyś się nie rozbijemy.

Dajmy na to, w tym przypadku: wsiadasz, chcesz wyjechać, i powiedzmy, że musisz cofnąć się najpierw, żeby zrobić sobie miejsce, jeżeli masz koła pokręcone, no to albo uderzysz w krawężnik, albo wyjedziesz na ulicę. Tak, że po prostu, dla bezpieczeństwa przyzwyczajmy się do ustawiania sobie kół po zakończeniu jazdy zawsze na wprost.

Dobrym zwyczajem jest, aby po zakończeniu parkowania ustawić biegi na luzie i zaciągnąć hamulec ręczny. To jest taki sygnał dla egzaminatora, że parkowanie zostało zakończone i że można je oceniać. Egzaminatorzy czasami mówią, żeby po prostu, jak pan, czy pani skończy parkować, proszę dać luz, zaciągnąć ręczny, ja mam sygnał, mogę oceniać. No bo, nie trzeba tego parkowania robić jakoś strasznie szybko, czasami trzeba zrobić korektę, kursant lubi się zastanowić, przypatrzyć, czy aby na pewno już skończył to parkowanie. Dlatego tak, zaciągnijmy ręczny, ustawmy na luz. Często też słyszę pytanie, czy wyłączyć silnik po zaparkowaniu samochodu, niektórzy kursanci, którzy przychodzą na doszkalanie do mnie, jak zaparkują auto, to wyłączają silnik. No, ale po co? Po co?  To jest egzamin, zaparkowaliśmy, za chwilę będziemy jechać dalej, a silnik zużywa się przede wszystkim podczas włączania. Nie ma sensu gasić silnika, chyba, że egzaminator powie, żeby tak zrobić – jeszcze się nie spotkałem z taką sytuacją.

>Zobacz kiedy parkowanie równoległe na egzaminie na prawo jazdy jest prawidłowe.

>

Ten filmik pokaże, kiedy parkowanie równoległe na egzaminie na prawo jazdy wykonane jest prawidłowo.

Auto ma być zaparkowane równolegle, oraz ma nie stwarzać zagrożenia w ruchu drogowym. Jeżeli te dwa warunki są spełnione, to auto zawsze zaparkowane jest prawidłowo. Tak, jak tutaj na rysunku, jest równolegle, nie stwarza zagrożenia, ponieważ nie wystaje bardziej niż inne pojazdy.


Koperta, czy też zatoczka, w której parkujemy, powinna mieć około dwóch długości twojego samochodu. Sposób na parkowanie, który ja przedstawiam, działa przy około półtorej długości już można parkować. Im więcej miejsca, tym oczywiście łatwiej. Jeżeli egzaminator, który powinien ci wskazać miejsce parkowania, wybierze za małą zatoczkę, to możesz poprosić o wybranie jakiejś większej, żeby było ci łatwiej zaparkować.

Ten samochód zaparkowany jest źle, ponieważ stwarza zagrożenie – wystaje bardziej niż inne pojazdy. I nie jest powodem tego, że jest źle zaparkowany to, że jest, dajmy na to, pięćdziesiąt, czy sześćdziesiąt centymetrów od krawężnika. Żaden przepis nie określa, ile centymetrów od krawężnika ma być zaparkowany samochód. Ma być tylko równolegle, i nie stwarzać zagrożenia. Gdyby te samochody stały tak samo daleko od krawężnika, jak ten, i ten zielony samochód mieściłby się w linii, to również byłby zaparkowany prawidłowo, nawet, jeżeli nie jest wystarczająco, wydawałoby się, blisko krawężnika. Proszę nie dać się wrobić w coś takiego, że słyszymy, ma być trzydzieści centymetrów, czy tam dwadzieścia i nie więcej, bo inaczej jest źle. To jest nie prawda.

Również prawidłowo zaparkowany samochód jest wtedy, kiedy on stoi bardzo blisko auta z tyłu lub z przodu, ale oczywiście tego nie polecam, bo nie ma takiej potrzeby, szczególnie, kiedy jest za blisko tego z przodu, nie ma możliwości wyjazdu. Zaparkujemy samochód tak, żeby bez cofania można było od razu do przodu wyjechać. Ustawmy auto na środku, jeżeli jest bardzo mało miejsca, to lepiej ustawić auto bliżej tego samochodu z tyłu.

>Jazdy doszkalające – prawdy i mity. Czy to w ogóle jest potrzebne?

>Witam, chciałbym poruszyć temat jazd doszkalających. Chodzi o to, czy jazdy doszkalające to oszustwo? Temat jest bardzo ważny i trudny. Dotyczy on , dziewięćdziesięciu dwóch procent kursantów, którzy te jazdy kupują i kupują, nie jedną, czy dwie godziny, tylko bliżej dziesięciu godzin średnio, i to wydają na to ciężkie pieniądze, bo to jest za dziesięć godzin czterysta, czy czterysta pięćdziesiąt złotych.

Oglądaj ten artykuł na filmie: Czy szkoły jazdy oszukują na jazdach doszkalających?

Chcę odpowiedzieć na pytanie, kiedy jazdy doszkalające są potrzebne, a kiedy jest ten moment, że zostajemy już naciągani na dodatkowe wydatki, i to wcale nie małe.

Dodatki, czyli jazdy doszkalające, to bałem(?) się, że w środowisku instruktorów, czy szkół jazdy, jeżeli ktoś obejrzy ten film zawrze, ponieważ to jest temat dotyczący pieniędzy. Ale, tak sobie myślę, że wcale nie tak dużo osób zobaczy ten film. Przygotowałem go dla określonej grupy ludzi – to jest film dla ciebie za to, że zapisałeś się na moją listę adresową. Tak, że mam prośbę, nie wysyłaj linku do tego filmu swoim znajomym i nikomu. Niech to zostanie tak jakby między  nami, czyli między mną, a grupą ludzi, którzy zapisali się na moją listę adresową.

Dla szkoły jazdy dodatki, to jest prawdziwa żyła złota. Ciężko się doliczyć w skarbówce, ile było tych dodatków, ponieważ teoretycznie można ich nie zarejestrować. Oczywiście, teoretycznie mówię, nie mówię, że ktoś to robi. Jeżeli  kupujesz pięć godzin po nie zdanym trzecim egzaminie, no to wtedy faktycznie trzeba to zapisać i trzeba wystawić rachunek. Ale w branży nazywa się dodatki „złotymi godzinami”. Bo to właśnie tutaj widać, dlaczego. Dodatkowo kursanta jest bardzo łatwo przekonać do dodatków, to widać w szkołach. Po prostu kursancie, musisz kupować dodatki i kursant te dodatki kupuje.

Kto w takim razie musi kupować jazdy doszkalające? Jeżeli ciągle robisz błędy takie same, i mam tu na myśli nie, ze zdarza ci się trzy razy na godzinę zrobić jakiś błąd, tylko ciągle, nie przejedziesz jednej minuty, żeby czegoś nie zepsuć tak porządnie, to faktycznie, te jazdy doszkalające są ci potrzebne, bo egzamin po prostu się nie uda. Ale, jeżeli robisz nawet kilka błędów, dość istotnych: wymuszenie, spowodowanie zagrożenia, to tutaj będzie klucz do zrozumienia tematu, czyli komu jazdy doszkalające są potrzebne, a kiedy jesteś naciągany na wydawanie dużej ilości pieniędzy. Robienie błędów nie oznacza, ze nie możesz iść na egzamin. To jest bardzo ważne, żeby to zrozumieć. Jeżeli osiągniesz maksimum tego, co jesteś w stanie osiągnąć, to w tym momencie albo odpuść sobie temat prawa jazdy jeżeli jesteś za słaby, albo musisz zacząć chodzić na egzamin. Jeżeli osoba przestaje robić postępy, to znaczy, że lepiej już nie będzie, czyli idź na egzamin, ewentualnie sobie odpuść. Ale raczej, większość osób po prostu niech idzie na ten egzamin. Bo nie ma szans, żebyś ty przerobił tysiąc godzin, dwa tysiące godzin i więcej. Jeżeli osiągniesz na przykład w czterdziestej piątej godzinie maksimum twoich możliwości, to w pięćdziesiątej piątej godzinie będziesz biedniejszy o te czterysta pięćdziesiąt złotych, a wcale nie będziesz miał znacznie więcej umiejętności. Doświadczenie i umiejętności nabywamy, a zresztą to widać, że kierowcy po dwudziestu, trzydziestu latach kiepsko jeżdżą, więc nie ma szans, żebyś ty był idealny na kursie, który trwa trzydzieści godzin plus ewentualne dodatki. Czyli kluczem do zrozumienia tematu jest dojść do maksimum tego, co jesteś w stanie osiągnąć. Nie musisz jeździć perfekcyjnie, żeby iść i zdać egzamin, bo nikt nie jest w stanie jeździć perfekcyjnie.

Na co powinien zwracać uwagę instruktor kiedy robisz dodatki? Odpowiedzmy sobie na pytanie, co ty musisz potrafić, żeby być gotowym na egzamin? Musisz to widzieć, żeby być w stanie ocenić, czy instruktor naciąga cię, czy wszystko jest w porządku, czy faktycznie te jazdy są ci potrzebne. Takie proste rzeczy, które świadczą o tym, czy ty już jesteś gotowy – zerkanie w lusterka. Jedziesz, patrzysz w lusterko środkowe. Przed hamowaniem, w czasie jazdy co jakiś czas po prostu oprócz tego, co jest z przodu i po bokach, zerknij sobie w lusterko. Przed hamowaniem, przed zmianą pasa ruchu, przed wykonaniem jakiegoś zakrętu. Przed zmianą pasa ruchu sprawdź też „Martwe pole”. To jest szczegół, ale on jest niezbędny. Nie da się zmienić pasa, jeżeli nie sprawdzimy, czy w martwym polu nie ma jakiegoś samochodu, roweru, czegokolwiek, skutera.

Patrzenie na biegi absolutnie nie jest dopuszczalne. Kątem oka zawsze instruktor będzie to widział, czy ty patrzysz na biegi, czy nie. Więc jeżeli patrzysz, to on powinien ci zwrócić na to uwagę. Jeżeli nie zwraca uwagi, to albo jest już to bardzo zakorzenione w tobie, zły nawyk i nie ma sensu go tak jakby wykorzeniać. Jeżeli po czterdziestu godzinach ty się cały czas patrzysz na te biegi, bo nikt ci wcześniej nie zwrócił uwagę, a to, jakby już się mleko rozlało. Nie da się nic z tym zrobić, lepiej odpuścić temat. Ale instruktor powinien ci zwrócić na to uwagę. Jeżeli da się to wyeliminować, to zróbcie to. Jeżeli nie da, to faktycznie, temat odpuścimy.

Czy prawidłowo potrafisz zredukować bieg?

No, bez tego egzamin się nie odbędzie, bo trzeba będzie skręcić. Prawidłowa redukcja, czyli najpierw noga z gazu i przyhamowujesz tylko hamulcem, później dochodzi sprzęgło, dajesz bieg drugi i potem dodajesz gaz i puszczasz powoli sprzęgło tak, żeby auto nie szarpało. Jeżeli potrafisz zredukować w taki sposób, że jedziesz, zwolnisz, i później jedziesz już na drugim biegu bez szarpnięcia, to redukcja jest prawidłowa. Jeżeli szarpie za każdym razem, no to powiem ci tak, egzaminator wścieknie się na sto procent, jak za czwartym razem znowu rzucisz nim przed jakimś skrętem. Wtedy masz wielkiego minusa, i egzaminator nie szuka w tobie jak zrobić, żebyś ty zdał, tylko szuka, co tak naprawdę przeważa, żebyś ty nie zdał egzaminu. Czyli prawidłowa redukcja to jest podstawa sukcesu.

Czwarty bieg. Jeżeli jedziesz czterdzieści pięć, pięćdziesiąt na godzinę, prosta droga – musi być czwarty bieg. Nie piłujemy na trójce. Instruktor musi o tym powiedzieć, że ten bieg trzeba używać. Używanie tylko trójki jest na pewno nie dobre.

Rozglądanie przy cofaniu – bardzo ważna sprawa. Głowa naokoło. To jest  najważniejsze, żeby nie przejechać kogoś, kto może ci wyjść zza samochodu gdzieś w jakiś trudnych miejscach, przy wyjeżdżaniu na przykład z miejsca parkingowego.

Rozglądanie przy skrętach – pokaż instruktorowi, że ty się nie zawiesiłeś w tym samochodzie.

Czasami widziałem, jedzie mój kursant, ręce na kierownicy, patrzy się tak na wprost, pięćset metrów do przodu, i ja się go pytam, czy ty śpisz, nie śpisz, żyjesz, kumasz cokolwiek i tak dalej. Egzaminator czy twój instruktor – my naprawdę nie wiemy tego, co ty sobie myślisz gdzieś tam pod czaszką. Ty musisz się poruszać, ruszać głową, ruszać oczami, rozglądać się, bo ja muszę widzieć, że ty w ogóle jesteś w tym samochodzie, bo ja się czasami pytałem kursantów, gdzie wy siedzicie w ogóle, a oni nawet nie wiedzieli, że są w aucie. Są ludzie zamuleni strasznie, się musisz odmulić, jeżeli chcesz zdać egzamin.

Gwałtowne podjeżdżanie do krawędzi jezdni. No to, jak cię nikt nie opieprzył za to, że podjeżdżasz gwałtownie, no to na egzaminie raz pojedziesz i pójdziesz do domu. To nie ma dyskusji, ponieważ nikt, ani instruktor, ani egzaminator nie będzie ryzykował tego, że wjedziemy na drogę i się pozabijamy.

No i na deser jeszcze wynotowałem sobie Ruszanie płynne pod górkę. Zdarza się że, miałem taką osobę na dodatkach, czyli ona była po kursie u kogoś innego, przyszła do mnie i ja mówię

– No to teraz pojedziemy na górkę

A ta osoba nawet nie wiedziała, o co chodzi. Pojechaliśmy na górkę, i dopiero od zera uczyłem tą osobę ruszać z ręcznego na wzniesieniu.

Czy wiesz, że:

Jak już się zdecydujesz na to, żeby robić jakieś doszkalanie, poproś o rabat w szkole, zazwyczaj go dostaniesz. Tylko nie proś o to sekretarki, bo ona po prostu nie może takiej decyzji ponieść, podjąć, ale poproś szefa czy kierowniczkę, zawsze te trzy złote możesz urwać, czyli zapłacisz czterdzieści dwa, zamiast czterdzieści pięć, no to, przy tych dwóch godzinach lekcyjnych zawsze te parę złotych ci odejdzie. Czyli przy dziesięciu godzinach to jedenasta gratis, można w cudzysłowiu by tak powiedzieć. Po prostu, no dwie minuty roboty cię to kosztuje, a pięć dyszek możesz w cudzysłowiu zarobić.

Czy jeździć na jazdach doszkalających? W ogóle w czasie kursu z różnymi instruktorami, są dwie szkoły. Jedni mówią tak, bo egzamianator jest i tak obcą osobą, więc przyzwyczaisz się do innych osób. Ja mówię, że nie, bo ci pomieszają w głowie i to jest…, to jest prawdziwe, to się zawsze sprawdza. Lepiej jest po trzydziestu godzinach iść na egzamin, nawet jeżeli potrzebujesz doszkalania, niż doszkalać się przez dziesięć godzin i każde dwie godziny robić z innym instruktorem. Nawet, jeżeli jeden instruktor powie ci rozwiązanie, które nie jest najlepsze, to to jest…, ale powie ci je konkretnie, to to jest bardziej cenne, niż pięciu instruktorów powie ci swoje złote super metody najlepsze na świecie, a każdy powie coś innego. Pomiesza ci się, i w ogóle później nie wiesz, co robić.

Czy znasz już trudne miejsca w mieście? Spytaj znajomych, jakie są trudne skrzyżowania i takie pułapki jakby na mieście. Oni ci powiedzą. Jeżeli znasz je wszystkie, no to jest o’key. Jeżeli nie, to znaczy, że egzaminator, znaczy instruktor na tych jazdach doszkalających się nie popisał, bo między innymi po to one są, aby objeździć trudne skrzyżowania.

Jeżeli jeździsz sobie na dodatkach i instruktor nie mówi nic, są dwie możliwości: albo jeździsz tak idealnie, że po prostu szkoda komentować, i druga możliwość, która jest dużo bardziej prawdopodobna, to, że po prostu instruktorowi się nie chce i nie zwraca uwagi na dużo ważnych elementów, które ewentualnie można byłoby podszkolić. Nie chodzi o to, aby drążyć jakiś temat, na przykład, kiedy patrzysz na biegi na czterdziestej godzinie, to niech instruktor raz ci zwróci na to uwagę, że to jest nie w porządku. Ale jeżeli ty nie jesteś w stanie się tego oduczyć, to nie ma sensu kupować dwudziestu godzin, żeby oduczyć się patrzenia na biegi. W każdym razie dziesięć procent osób może robi wszystko dobrze w czasie tego doszkalania, robi powiedzmy błędy, ale one ujdą na egzaminie. Chociażby, jak się nie popatrzysz w lusterko, to jest szansa, że ci to przejdzie, chociaż to jest duży minus. Instruktorom często się nie chce komentować, no bo po prostu im się nie chce. To jest też ich praca, godzina zleci, pięć dyszek wpadnie i tak to wygląda. Nie mówię o wszystkich, absolutnie. Motywuję instruktorów, którzy, którym się jeszcze chce cokolwiek robić, ale niestety, dużo jest takich, których.., którzy już może warto byłoby pomyśleć o jakiejś emeryturze, bo oni są już tylko i wyłącznie od brania pieniędzy, często nie są od uczenia. Niestety, tak jest.

Podsumuję – kluczem do zrozumienia tematu czyli kluczem odpowiedzenia na pytanie, czy cię naciągają na dodatki i kupę pieniędzy, czy te dodatki są ci potrzebne jest dojść do maksimum twoich możliwości.

Dwie godziny w dniu egzaminu, to jest obowiązkowo. Zawsze kup dwie godziny w dniu egzaminu, ale nie po to, żeby nauczyć się nowych rzeczy, tylko po to, żeby się uspokoić i rozgrzać. Żaden biegacz na setkę z marszu nie pobiegnie, ty musisz troszkę pojeździć, bo inaczej wejdziesz na egzaminie do auta na dzień dobry i na dzień dobry coś zepsujesz.  Zawsze tak jest, że jak kursant przychodzi, przez pierwsze dziesięć minut zrobi pełno błędów, przez kolejne dziesięć minut już trochę się skupi i uspokoi a później jeździ perfekcyjnie. Ale co z tego, jeżeli pójdziesz na egzamin, zrobisz pierwszy błąd po dwudziestu sekundach i egzamin się skończy. Musisz się rozgrzać, czyli musisz koniecznie wziąć jazdy dodatkowe w dniu egzaminu. Czyli nie umawiaj się na ósmą na egzamin, umów się na dziesiątą, o. A na jazdy doszkalające na ósmą i o dziewiątej pięćdziesiąt skończysz sobie jazdę pod WORDem.

Oceń moment, w którym jest twój max. Jak ocenić? Wróć do punktu na co powinien zwrócić uwagę egzaminator, tutaj masz wszystko wypisane, przeanalizuj sobie te rzeczy, jak one się odnoszą do tego co ty potrafisz. Powyżej maksa, który możesz osiągnąć, jeżeli ktoś cię namawia na jazdy dodatkowe, to on cię już wtedy naciąga. Nie mówię o tych dwóch godzinach w dniu egzaminu, będę to zawsze powtarzał, bo to jest bardzo ważne, i to się przekłada na wynik egzaminu.

Poniżej twojego maksa instruktor faktycznie namawia ciebie na jazdy dodatkowe. Instruktorzy nie chcą podpisywać dokumentu komuś, kto nie potrafi jeździć, bo to ma moc prawną taki podpis. I my po prostu świadczymy, że ty faktycznie potrafisz jeździć. Jak się zdarzy wypadek za trzy lata, to prokuratura sprawdzi, jak ty robiłeś egzamin, jak ty robiłeś prawo jazdy i kto tam się pod tym podpisał.

Na zakończenie powiem tylko taką rzecz, może troszkę pocieszającą, w Norwegii godzina doszkalania z instruktorem, to jest pięćset koron, czyli dwieście czterdzieści złotych, to może u nas nie jest jeszcze tak źle.

>Parkowanie prostopadłe (przodem) na egzaminie państwowym na prawo jazdy.

>Jak wykonać parkowanie na egzaminie państwowym na prawo jazdy wjazd po prawej stronie.

Zaczynamy od ustawienia. Podjeżdżamy do auta, które stoi obok tak, aby bok tego auta był na wysokości naszej głowy, mniej więcej w takim miejscu. Auto staramy się ustawić od stojącego obok samochodu na (odległość) około dwóch metrów. Wtedy będziemy mogli spokojnie wjechać w nasze miejsce parkingowe. Im dalej się ustawisz, tym jest lepiej. Oczywiście ograniczeniem jest miejsce, w którym parkujesz – chodzi o inne auta, które jadą, jaka jest szeroka jezdnia. Ale przy takim ustawieniu optymalnie łatwo wykonasz parkowanie.




Po ustawieniu auta, najlepiej w miejscu, kręcisz koła na maksa w prawo i podjeżdżasz. Jeżeli uda ci się wjechać za pierwszym razem – bardzo dobrze, jeżeli nie – przechodzisz do korekty:  koła na maksa w lewo i cofasz. Cofasz aż do takiego momentu, kiedy będziesz mógł już prawie, że na wprost wjechać w swoje miejsce parkingowe. Jeżeli jest za mało, cofasz więcej, tylko trzeba uważać na to, co się dzieje za nami, czy jadą inne samochody.

W takiej pozycji często kręcimy koła już nie znowu na maksa, tylko tak, żeby celować do tego samochodu, do jego boku. Podjeżdżamy – chodzi o to, że przód auta wjeżdża nam tam, gdzie chcemy, ale my musimy za sobą jeszcze wciągnąć tył auta. Podjeżdżamy bliżej, już na takich bardziej prostych kołach tego auta. Gdy tył ustawiony jest już pośrodku, wtedy na maksa dokręcamy koła, aby nasze auto wyprostować i ustawić prostopadle do krawężnika. Na końcu prostujemy koła. Aby wyjechać, na prostych kołach cofamy się, cały czas na prostych kołach, aż do momentu, kiedy no, mniej więcej, przód naszego auta zrówna się z  tyłem tych samochodów. I wtedy na maksa kręcimy w jedną, lub w drugą stronę, w zależności, czy chcemy pojechać do tyłu w prawo, czy do tyłu w lewo.

Jak wygląda prawidłowo zaparkowany samochód, jakie są warunki, to za chwilę, w następnym filmiku omówię.

>Pułapki podczas parkowania na egzaminie na prawo jazdy (prostopadłe)

>Podczas parkowania prostopadłego jest pewna pułapka na którą musisz uważać, aby nie zepsuć manewru. Chodzi o ustawienie auta.

Kiedy ustawisz auto w taki sposób, aby stać dwa metry obok samochodu przy którym parkujesz i zatrzymać auto, mniej więcej na wysokości twojej głowy, wtedy uda ci się zaparkować. Na maksa podjedziesz, jeżeli tak jakby wjeżdżasz na auto po drugiej stronie, wtedy zawsze możesz łatwo zrobić korektę i bez problemu zaparkować. 






Natomiast, kiedy staniesz, zatrzymasz się za wcześnie, w tym momencie może ci się nie udać zaparkować, nie będzie możliwości dobrze zrobić korekty. Skręcasz na maksa, podjeżdżasz i blokujesz się przy tym narożniku. I zobacz, tutaj nie ma jak wymanewrować. Korekta już nie za bardzo działa, ponieważ zahaczysz lampami. Podjeżdżasz, zawsze z tym narożnikiem będzie problem, nie uda ci się prawidłowo zaparkować. Dlatego kiedy masz wątpliwości, zawsze ustaw się zawsze dalej, niż za wcześnie. Jeżeli ustawisz się za daleko, znaczy no, w zasadzie nie da się ustawić za daleko. Jeżeli ustawisz się dalej, to tak, jakbyś miał wjechać na ten samochód. I w momencie, kiedy się przyblokujesz, robisz korektę.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.